post

Na pierwsze punkty trzeba jeszcze poczekać

Pierwsze mecze nowego sezonu nie wprawiają w zachwyt kibiców Śniardw. Co więcej mogą oni odczuwać lekki niepokój. Zielono-niebiescy po inauguracyjnej porażce, także w drugim meczu nowego „rozdania” schodzili z boiska w roli pokonanych.

Tym razem orzyszanie przegrali z Vęgorią Węgorzewo, z którą jeszcze nie tak dawno wygrali w grze kontrolnej 4:1. Tym samym boleśnie przekonali się o różnicy dzielącej mecze sparingowym od walki o ligowe punkty.

Do zdobycia kompletu „oczek” tym razem wystarczyła jedna bramka, strzelona bardzo szybko, bo już w 2 minucie gry. Katem Śniardw okazał się Kamil Pruszyński, który w pierwszej bramkowej okazji meczu, strzałem głową pokonał bezradnego w tej sytuacji Patryka Kleczkowskiego.

Wydawać by się mogło, że wcześnie stracona bramka wcale nie przekreśli szans orzyszan na końcowy triumf. Boiskowe wydarzenia zweryfikowały jednak plany podopiecznych Bartłomieja Koniecko, który nie potrafili sforsować defensywy mądrze broniącego się zespołu z Węgorzewa. Ledwie kilka prób w całym spotkaniu, głównie niecelnych, to za mało, by myśleć o zdobywaniu punktów.

W następnym meczu Śniardwom o punkty wcale nie będzie łatwiej. Orzyszanie zmierzą się bowiem z Omulwią Wielbark czyli spadkowiczem z IV-ligi, która w obecnym sezonie zanotowała już wygraną i remis.

Śniardwy Orzysz – Vęgoria Węgorzewo 0:1 (0:1)
0:1 (2′) Kamil Pruszyński

Śniardwy: Patryk Kleczkowski – Hubert Masiewicz (56′ Sławomir Nowik), Kamil Lipiński, Robert Maniurski (65′ Krzysztof Czaplicki), Mateusz Wielgat, Szymon Mużyło (46′ Jakub Jurczyk), Dariusz Kaźmierczyk (70′ Kamil Radzikowski), Dawid Skalski, Mateusz Dzięgielewski, Piotr Kowalczyk (46′ Kacper Koniecko), Kamil Stawiecki oraz Radosław Osiecki, Tomasz Jarosz